poniedziałek, 16 listopada 2009

beneath the boardwalk



Przy matematyce nie da się wyglądać ładnie, a (o zgrozo!) tym aktualnie się zajmuję. Niestety zamiast wykorzystać cały zeszły tydzień na nukę ( szanownej Pani Profesor nie było, ku ogólnej radości uczonych), uznałam, że nauka tydzień przed nie ma sensu (bo niby zapomnę) i w ten właśnie sposób skończyłam 2 dni przed sprawdzianem, z całym rozdziałem do przerobienia. Więc siedzę od poniedziałku i robie to cholerene zadania i wyglądam jak wygląm (czyli okropnie) i z tego też powodu nie mam aktualnych zdjęć.,A jako, że teraz powinnam się uczyć, wszystkie inne zajecia są dla mnie niezwykle atrakcyjne. Tak więc wstawiam pierwsze zdjecia na tym blogu. Mam nadzieję, że nikt, patrząc na te zdjecia, nie umrze z szoku estetycznego, ani żadnych innych przyczyn.
W ogóle to bardzo przepraszam, za tą koszmarną jakość zdjęć, ale jedyny sprzęt do mojej dyspozycji to tel komórkowy z 2 Mpix. W dodatku rozpaczliwie potrzebuje fotografa!

To jest naszyjnik, który obecnie jest moim ulubionym, więc możliwe, że będzie pojawiał się w co drugiej stylizacji. Lepiej się przezwyczaić:) Dostałam go we wrześniu i mimo, że od początku bardzo mi się podobał kompletnie nie wiedziałam do czego go nosić. Odleżał swoje i oświeciło mnie:D
A to są buty, które również ostatnio noszę prawie codziennie, wieć radzę się do nich też przezwyczaić. W najbliższym czasie zrobie zbliżenie, bo na tym zdjęciu kiepsko je widać. To jasne coś obok mojej nogi to kawałek mojego psa, który położył mi się pod samymi nogami i za nic nie chciał ruszyć. Jego też kiedyś pokaże:)
P.S.
Co do tytułu notki, to proszę nie doszukiwać się żadnego powiązania z treścią notki. Zawsze mam problemy z wymyśleniem tytułu więc, wpisałam nazwę piosenki, której teraz słucham.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz