A w ogóle to wrzucam zdjęcia z dzisiejszego spotkania, które niestety znowu są koszmarnej jakości. Fotografa jak nie było, tak nie ma. Przedstawiam Wam między innymi buty, których pochodzenia nie znam, ale najpierw wyleżały się (nienoszone) 20 lat w szafie mojej babci i tylko cudem przed moja mamą, która z uporem maniaka wywalała wszystkie "niepotrzebne" ciuchy. Na szczeście wyleczyła sie już z tego, ale jak czasami słyszę jakie skarby wyrzuciła lub oddała, to chce mi się płakać. Te straty rekompensuje mi, znajdując w sh tak cudowne rzeczy jak spódnica, którą mam na sobie. Kosztowała aż 4 zł i była z nowiuteńką, orginalną metką porosto z Topshop :D








A i zapomniałbym napisać, że planowałam jeszcze wrzucić zdjęcia z ostatniego tygodnia, ale bardzo mądrze, przez przypadek, wywalilam je. Mam nadzieję, że te wystarczą:)
Dzisiaj daję dużo zdjęć, ale jka tak beznadziejna jakość, a chcę żeby było cokolwiek widać.
aby ocalić biel tych kozaków musiałem dziś taszczyć cię chyba z pół kilometra(pół kilometra to 500 metrów co nie?)
OdpowiedzUsuńone nie są białe! tylko beżowe jak u chloe;d a i 500 m to pół km i sam zaproponowałeś, że mnie poniesiesz;d
OdpowiedzUsuńbo jesteś lekka. wiem ze beżowe, napisałem ze białe żeby oddać "ten" klimat xD
OdpowiedzUsuńzazdroszczę spódnicy. nie wiem, czy dobrze widzę, ale wygląda jak ta z tych serii bandage od herve legera.
OdpowiedzUsuńa moja marynarka pochodzi ze zdrojowego szmateksu a buty z ccc :) w krakowie trzeba sie duzo nachodzic, zeby znalezc cos podobnego, wiec nie masz za czym tesknic ;)
A komu ukradłaś sweter to już nie powiesz. xD
OdpowiedzUsuńno,no butki całkiem,całkiem ;) bardzo mi się podobają :)
OdpowiedzUsuń